• Wpisów: 40
  • Średnio co: 12 dni
  • Ostatni wpis: 114 dni temu, 02:46
  • Licznik odwiedzin: 11 176 / 494 dni
 
keight
 
Nienawidzę się skarżyć, dlatego bardzo długo zwlekałam z odezwaniem się tutaj. Moje dni wolne są bardzo fajne (jeden w tygodniu!)i jestem szalenie szczęśliwa z moim W. To 2,5 miesiąca odkąd jesteśmy razem. Cyfra nie robi wrażenia, natomiast na mnie robi wrażenie każda sekunda razem.

Z ogromnym trudem piszę Wam, że mój wymarzony hotel już dawno przestał być wymarzonym i czasem jedynym powodem dla którego tu jestem jest W. Nie chcę być deportowana. Sielanka trwała i tak długo. Jak to ja, włożyłam całe swoje serce by zapewnić najwyższą jakość obsługi, mimo zaledwie jednego dnia wolnego w tygodniu byłam zawsze dostępna pod telefonem i nie raz zastępowałam kogoś na innym stanowisku niż moje. Tymczasem w momencie gdy nie dałam rady fizycznie jeden dzień ponieważ się rozchorowałam miałam prawdopodobnie najmniej przyjemną rozmowę w moim życiu ponieważ nie uważają, że mogą na mnie dalej liczyć. Uważam to za okrutnie niesprawiedliwe.

I nie zależy mi już na hotelu. W dni wolne wyłączam telefon. Moje obiecane stanowisko po raz kolejny wpadło w ręce kogoś innego. Kurczę, czuję się źle. Ciągle poświęcam swój czas poza pracą by się do niej lepiej przygotowywać.
Szef wypomniał mi, że powiedziałam, że dobrze radzę sobie w tak gorącym klimacie bo pracowałam już w Galveston w Teksasie i na Ibizie. Oczywiście, ponieważ mogłam przewidzieć że rozchoruję się 21 lipca 2017 o godzinie...

Jakby tego było mało dziś dostałam przypomnienie z programu że za 10 dni powinnam po raz pierwszy zmienić stanowisko. Z tym, że ja zmieniam je zdecydowanie za dużo razy, ponieważ zazwyczaj robię to, czego na dany moment potrzebują.

I powiedziałabym, że w tym momencie kończy się mój amerykański sen, bo naprawdę mam ochotę to olać, ale nie pozwolę na to. Nie po to walczyłam tyle czasu. Nie przywykłam odpuszczać gdy coś nie idzie po mojej myśli.

PS: w kolejnym poście dodam trochę zdjęć, bo teraz spieszę się do pracy.

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Amandko i Poucette!
    Zwracam się do Was razem, ponieważ obie wiadomości szalenie mnie poruszyły. Dziękuję że mam możliwość korespondowania z tak wspaniałymi osobami i jestem ogromnie wdzięczna, że wciąż tu ze mną jesteście.

    Wasze wsparcie oraz obecność W w moim życiu dała mi ogromnego kopa i nowy zapał do pracy. Cokolwiek by się nie działo, to nadal ja i nie pozwolę by parę potknięć przekreśliło moje plany, cele i marzenia.

    Wierzę w Was ogromnie i postaram się odwiedzać Was jak najczęściej. Ściskam!
     
  •  
     
    Tak zdecydowanie brakowało tu Ciebie.
    To co piszesz jest przykre, tak potwornie przykre i masz prawo być rozczarowana, smutna, zła. Ale na tym Twój amerykański sen się nie kończy. Jest masa innych hoteli, które będą wdzięczne za możliwość zatrudnienia kogoś z takim doświadczeniem i takim zapałem. Spełniaj swoje marzenia i myśl przede wszystkim o sobie, bo jak się niestety przekonałaś nie wszyscy ludzi docenią to co robisz.
    Z całego serca wierzę, że wszystko co najlepsze jeszcze przed Tobą ! :*
     
  •  
     
    Nie wiem jak inni ale ja strasznie stęskniłam się za Twoją obecnością tu.
    Niestety nie ma ludzi nie zastąpionych i szkoda że przekonałam się o tym tak boleśnie. Nie ważne jak by się człowiek nie starał i tak wypomina jedno małe potknięcie. Ludzie są bardzo niesprawiedliwi.
    Cieszę się jednak że się nie poddajesz. Życzę Ci wszystkiego co najpiękniejsze z W i pamiętaj, że ktoś zawsze tu na Ciebie czeka :*