• Wpisów:41
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis:114 dni temu
  • Licznik odwiedzin:11 181 / 494 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

46.

Z moimi siostrami Azjatkami nie da się przewidzieć niczego. Wczoraj położyłam się bardzo wcześnie, ponieważ ostatnie 6 dni pracowałam dużo i byłam padnięta. Spałam może z 10 minut gdy A zapukała do mojego pokoju z pytaniem czy jadę z nimi do Miami. Tak naprawdę wpółprzytomna zapytałam ile mam czasu. Musiałam być gotowa w 10 minut i takim sposobem znalazłam się wczoraj w Miami.

Dziewczyny zdecydowały się odwiedzić koleżanki z Filipin które podpisały 8-miesięczny kontrakt pracy na statkach pasażerskich. Przemili ludzie. Spędziłyśmy z nimi kilka godzin, zdrzemnęłyśmy się z 3 godzinki w Doubletree zjadłyśmy rano śniadanie w jakimś fastfoodzie i właśnie wróciłyśmy do Key West wypożyczonym samochodem. Ostatnio staram się wychodzić jak najmniej, odpuszczam wszelkiego rodzaju imprezy, żeby nie miało to wpływu na moją produktywność, ale cieszę się przeogromnie że mam dziś wolne i mogę odespać.

Zobaczyłam po drodze tyyyle wysp i z obu stron ocean




Planujemy, choć nie w najbliższym czasie wyjazd do Nowego Jorku. Nie mogę się doczekać

W ogóle uświadomiłam sobie ile inspiracji mam na co dzień. Chyba nie wspominałam wam wcześniej, ale dziewczyny pracowały przed wyjazdem tutaj dla linii lotniczych i większość ich znajomych to stewardzi i stewardessy, dlatego mam niewyczerpalne źródło informacji i nieustannie oglądam zdjęcia z licznych podróży dziewczyn.

Ostatnio ze wszystkim jest sporo zamieszania, dużo się zmienia w hotelu, a w momencie gdy wróciłam zaczęło bardzo padać więc dzisiaj już głównie tylko śpię
 

 
Nie da się zadowolić każdego, ale każdego potraktuję jak własnego VIPa.

Moje hotelarskie początki kilka lat temu nie wyglądały tak kolorowo, ponieważ zjadał mnie fakt, że pozostaję pod ciągłym nadzorem managera, doświadczonych współpracowników oraz nieustannie gości (booking.com, tripadvisor itd) Po latach uświadomiłam sobie, że faktycznie nie na wszystko mam wpływ, typu kilkuset pozostałych pracowników, pogoda itp. Czasem zdarzy się gość, którego wizja i oczekiwania nie są do spełnienia. Dziś od początku trafił się Pan który był z postawą, że nienawidzi wszystkiego co wiąże się z tym hotelem i od progu wydzwaniał do wszystkich możliwych managerów. Trafił się mi. Gdy zobaczył, że jestem z Polski, już myślałam, że mnie faktycznie zje, po jego szelmowskim uśmieszku. Zadawał pytania nieustannie, próbując wychwycić coś co może wykorzystać na naszą niekorzyść. Gdy dowiedział się, że jestem tutaj dopiero 1,5 miesiąca zdecydowanie zbaraniał. Mimo, że wiedziałam, że przeprawa z nim może być trudna i że rzeczywiście mogę czegoś nie wiedzieć co wykorzysta za kolejny argument że hotel w którym pracuję jest totalnie do dupy, postanowiłam traktować go dokładnie tak samo jak każdego innego, czyli... mojego gościa. Robiłam wszystko najlepiej jak potrafiłam, ale wcale nie wykazywałam jakiejś służalczej postawy jakoby gość był moim panem.

Który faktycznie mógł trafić na nieco gorszą pogodę, a w jego wyobraźni wszystko wyglądało inaczej. Był zaskoczony moim spokojem i jak gościnna jestem. Rozstaliśmy się w bardzo miłej atmosferze i z tego co mówiło kierownictwo, nie miał już żadnych zastrzeżeń.

Jestem ogromnie zadowolona że zachowałam zimną krew, ja jestem dumna z miejsca w którym pracuję i będę starała się ulepszać je każdego dnia na tyle, ile mam wpływ.


Ostatnio hotel opuszczają ludzie, których lubię najbardziej, ponieważ albo dostają awans w hotelu nieopodal (tej samej sieci, nasza siostrzyczka) albo zmieniają Stan.

Ludzie, na których trafiam bywają cudowni, a niektórzy bezwzględni. To wszystko jest zastanawiające, ponieważ jedni uwielbiają Cię a inni, mimo że zachowujesz się wobec nich dokładnie tak samo, nie znoszą. Więc co pozostaje? Robić swoje.
  • awatar Keight: @Poucette: No właśnie zobaczymy. Strasznie się zżyłam i mam nadzieję, że to nie koniec (;
  • awatar Keight: @~d*: Wiem,że takie sytuacje będą się zdarzały, oczekiwania w stosunku do jakości obsługi są ogromne. Dziękuję! :*
  • awatar ~d*: Super się zachowałas :) Czasem zachować zimną krew w takich wyjątkowo nerwowych sytuacjach jest bardzo trudno.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Czasami dodaję do przeglądarki całą masę zakładek: rzeczy 1.które chciałabym wiedzieć, 2.które mogą mnie zainspirować albo 3.coś pomocne do pracy.
Ten filmik, mimo że długi, zaliczyłam do dwójeczki i po kilku miesiącach zdecydowałam się go obejrzeć.


Jak dla mnie bomba.
Jeśli macie podobne albo jakiś faworytów dotyczących rozwoju osobistego, osiągania celów, ulubione książki, chętnie sprawdzę, jeśli zostawicie ślad w komentarzu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

41.

Życzymy Wam kochani, aby te święta wniosły do Waszych serc nadzieję, pogodę ducha i radość

dla najmłodszych: pyszności w koszyczku i bogatego zajączka,

a dla wszystkich którzy w tym ważnym dniu pracują, spokoju i wszelkiej pomyślności

Keight z rodzinką




Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

39.

Udało mi się dziś opuścić wyspę po pracy. Byłam w Big Pine Key i naprawdę fajnie się bawiłam.

Powinnam chyba nazwać cały swój pobyt w Key West jakimś programem naprawczym, naprawdę, ponieważ nie kojarzę momentu w moim życiu kiedy było lepiej.
Wydaje mi się to niesamowite, że tu dotarłam. Czasem sama powoli przestawałam w to wierzyć.

Jedyne co mi pozostało, to koszmary. Nie boli mnie to jednak tak bardzo, bywało kiedyś że wybudzenie z koszmaru stawało się gorsze niż sam koszmar. Tutaj mam swój malutki raj. Staram się nie myśleć, że to się skończy, żyjąc w chwili w której obecnie się znajduję.

Odważyłam się również i postanowiłam nie bawić się w jakieś gierki tylko zapytać szefa wprost. Tak, zamierzają mnie awansować za miesiąc. Jestem usatysfakcjonowana tą odpowiedzią, zanim natomiast ruszę dalej, skoncentruję się bardziej na przygotowaniu do nowej roli.
Już pomijam imprezy, wybierając sen, bym w pracy dawała z siebie 110% i moje jutrzejsze wolne poświęcam na kucie.
Tak, coraz nudniejsza ja. Dziękuję za masę wspaniałej, pozytywnej energii i że udzielacie się na blogu. Doceniam wszelką aktywność i wasz poświęcony czas.
  • awatar Keight: @Amandaa7: Również życzę Ci tego samego i jak zawsze, wierzę że osiągniesz wszystko czego zapragniesz i co jest warte tego, by walczyć :* Faktycznie, chyba nie ma rzeczy niemożliwych :)
  • awatar Keight: @Poucette: Czas wszystko pokaże ;) Zostało 11 miesięcy... Może przez ten czas koszmary też znikną? Dziękuję bardzo, chętnie wyściskałabym Cię teraz z tej radości :)
  • awatar Keight: Drogi gościu, naprawdę nie podoba mi się ton Twojej wypowiedzi, zarzucający mi że zapomniałam o Polskości. Gdzie to ujęłam? Moim zamiarem było złożyć Wam wszystkim najserdeczniejsze życzenia w Wielkanoc, ale bardzo dziękuję za nie już teraz, jednocześnie życząc Ci wspaniałych, rodzinnych Świąt i Bożego błogosławieństwa. Bardzo nie podoba mi się Twoje roszczeniowe podejście. Jeśli mam ochotę coś zrobić, napisać na blogu, robię to w momencie który mi się podoba i nie chcę czuć żadnej presji, że coś MUSZĘ, ponieważ mogę w jakiś sposób urazić Twoje uczucia, albo Cię zawieść. Mam wrażenie, że drobne sprawy traktujesz śmiertelnie poważnie, trochę luzu ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 

36.

Czasem człowiek cieszy się z rzeczy naprawdę prostych: że jest piękna pogoda, że otaczają Cię wspaniali ludzie albo np jak dzisiaj byłyśmy z A w kościele i kaplicy się pomodlić i zobaczyłam tam wydrukowane modlitwy w 3 językach: angielskim, hiszpańskim i... polskim Byłam tym mega pozytywnie zaskoczona.

Wstałyśmy dziś naprawdę mega rano ponieważ A ma wolne, a ja zaczynam pracę dopiero o 130. Zadzwonił do mnie kolega z pracy, F. mówiąc że ma dla mnie rower. Przywiózł mi go na miejsce i zabrał nas z A do sklepu, kupiłam zapięcie i światła. Co prawda muszę oddać go do naprawy jak najszybciej, bo nie ma hamulców, ale dostałam go całkowicie za darmo, ponieważ kolega F kupił sobie nowy.Kupiłam tylko kosz słodyczy dla synka F i jakichś superbohaterów marvela bo stwierdziłam, że to ucieszy małego chłopczyka.

A i jej współlokatorka Z dostały używane rowery również za darmo od swoich znajomych, muszą je tylko pomalować.

Cieszę się więc na przyszłe wycieczki rowerowe po tej malowniczej wyspie

A z moim rowerem





  • awatar SandraRu: Uwielbiam wycieczki rowerowe. Włąsnie z moim mężem planujemy zakup nowego sprzętu żeby na jesień skorzystać z pieknej pogody jaką zapowiadają i pojeździć trochę po górach. Nawet już sprawdzilismy na rynku wszytskie opcje pożczek i wybraliśmy tę https://www.credy24.pl/pozyczkodawcy/. Już nie mogę się doczekać!
  • awatar Keight: @ms moth: Jeszcze nie wiem ile wydam na naprawę mojego, ale jestem pozytywnie zaskoczona ilością ludzi, którzy starają mi się pomóc, dostaję tonę życzliwości i każdego dnia jest odrobinkę lepiej :) Może być zabytkiem :)
  • awatar ms moth: Znam te uczucie, niby nic a cieszy. Kiedyś jak byłam w Holandii też pozytywnie się zdziwiłam widząc ulotki w polskim języku. Ale farciara z Ciebie! Ja ostatnio też dostałam rower, lecz nie opłaca mi się go nawet naprawiać, bo wydam tyle samo kasy co na kupno innego używanego. Jest w tak kiepskim stanie, że nawet rama trzyma się na drut, bo inaczej by się całkowicie rozklepał. :D :D :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 

34.

Co psuje atmosferę w pracy? Na pewno jakieś wewnętrzne konflikty, zazdrość, może to być wredny szef...
Co natomiast psuje atmosferę w mojej pracy?
Może to zabrzmi, jakbym się chwaliła, ale absolutnie tak nie jest. Już trzeci kolega z działu chce się umówić na randkę. Na początku myślałam wiecie, że chodzi im o takie wiecie, kumpelskie wyjście na piwo czy coś. Ale zapaliła mi się czerwona lampka po jednym tekście i kawa na ławę zapytałam czy to ma być randka. No i ciągle to samo "tak, chcę Cię lepiej poznać poza pracą", "wydajesz się słodką (bądź uroczą) osobą" "podobasz mi się".

Wiecie, szalenie nie podoba mi się nawet pomysł angażowania emocjonalnie z kimkolwiek z hotelu, nikt mi się nie podoba, poza tym nie prowadzi to do niczego dobrego.
Staram się być delikatna i nie obrazić ich męskiej dumy i uczuć, ale tak szczerze Wam przyznam że bardzo się to odciska na mojej pracy i atmosferze w niej.

Jeśli chodzi o samą pracę nie mogę narzekać bardzo ją lubię i staram się godnie reprezentować hotel.

Czego odrobinkę się obawiam? Za 2 tygodnie odchodzi mój szef. Moje wymarzone stanowisko nadal nieobsadzone. Mogę się o nie ubiegać po 3 miesiącach.(jestem tu już miesiąc) Kto w takim razie mnie awansuje? Wiecie, troszeczkę mnie to niepokoi, ponieważ OK, z tym się dogaduję, widzi jak ciężko pracuję, a co jeśli kolejny który przyjdzie powie "nie możesz, bo jesteś stażystką", "możesz dopiero po 10 miesiącach".

Dobrze, wylałam prawdopodobnie trochę żółci, jest mi lepiej, ale nie mogę zapominać podstawowej rzeczy: Nie istotne co sobie teraz wymyślę, postanowię, będą liczyły się wyniki, więc zamiast to wszystko analizować, biorę się poważnie za pracę i uzupełnianie wiedzy, a czy to coś przyniesie dobrego-zobaczymy z czasem.

Dziękuję za odwiedziny i ściskam Was bardzo serdecznie.
  • awatar Keight: @gość: Jestem w Stanach na wizie j1, która pozwala mi legalnie pracować przez rok, nazywane jest to stażem, ponieważ procedura byłaby zdecydowanie bardziej skomplikowana w przypadku normalnego zatrudnienia mnie. W dodatku wtedy nie mogłabym mieć pewności, że dostanę wizę pracowniczą. Co roku wybierałam inny kierunek podróży, nie jest to również mój pierwszy blog. Jestem świeżo po studiach turystycznych, po powrocie zamierzam aplikować do linii lotniczych.
  • awatar Gość: @Keight: wszystko wyjaśnione :) Możesz zrobić tl:dr dlaczego jesteś za granicą? Ciekaw jestem co masz w planach.
  • awatar Keight: Gościu, tak,teraz rozumiem co masz na myśli. Poznałam zbyt wielu polaków za granicą (niekoniecznie tutaj) którzy jak już wyjadą, wręcz srają na Polskę. Wybacz, może jestem na tym punkcie wręcz przeczulona.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

daughterofenemy
 
keight
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wczoraj poszłam na szkolenie i na miejscu okazało się niestety, że szkolenie zostało odwołane.
Początkowo wkurzyło mnie to, ponieważ jest to poniekąd przymusowe wolne, kto zresztą lubi być odsyłany w ten sposób...
Jednak przydało się, ponieważ Z poprosiła mnie o pomoc w przygotowaniu przyjęcia niespodzianki dla A z okazji jej 27 urodzin.
A wracała z pracy o godzinie 9, ale nie wszystko było jeszcze gotowe, więc musiałam grać na czas.

Czatowałam na A przed wejściem do pracy.
Wymyśliłam, że zobaczyłam u nas w mieszkaniu karalucha i spryskałam Raidem tak mocno, że nie możemy tam wejść.
Powiedziałam również że nasza współlokatorka jest na mnie wkurzona że tak śmierdzi w mieszkaniu.

A kupiła moją historię, chciała nawet iść na plażę, jednak wiedziałam, że trochę za długo zejdzie i po prostu miałyśmy kilkuminutowy spacer do momentu aż znajomi wysłali mi smsa że wszystko gotowe.
Najzabawniejsze jest, że A obwąchiwała drzwi przed wejściem do mieszkania i powiedziała "nie śmierdzi, raczej pachnie jedzeniem"

Potem poszliśmy do klubu, a następnie do baru na karaoke, gdzie po paru głębszych dałam się namówić na pierwszy występ karaoke z utworem Cher "Believe".
Potem śpiewałam z jakimś kolesiem, który, jak się okazało, pracuje u mnie w hotelu...

Ogółem, bawiłam się genialnie, a ponieważ ilość alkoholu nie była zbyt duża, obudziłam się pełna energii w genialnym nastroju i... wciąż mam dwa dni wolnego.






***Sprostowanie-Wpis o ucieczce z wyspy nie powstanie. Mój kolega nie chce być tylko moim kolegą, więc nigdzie z nim nie pojadę.
  • awatar Keight: @Pantokratorka: I weź tu z takim pracuj.. :D
  • awatar Keight: @Poucette: Dokładnie! ;)
  • awatar chatte♛: śliczna pozytywna dziewczyna :) full pozytywnej energii u Ciebie!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Co dał mi ten miesiąc?

-Poczucie, że marzenia rzeczywiście się spełniają.
Zaskoczył mnie całkowicie pozytywnie, że hotel dba nie tylko o swoich gości, pracowników, ale również stażystów

-To było 30 zachodów słońca. Padało ze 2 razy, gdy spałam

-Pracuję nad sobą bardzo dużo, wielokrotnie trzymałam się terminarza, planów i wyznaczałam zadania na poszczególne dni

-Póki co, spotykam naprawdę serdecznych ludzi którzy ułatwili mi zaaklimatyzowanie się w nowym miejscu

Nie mogę spocząć na laurach i mam nadzieję, że za miesiąc będę mogła powiedzieć, że to były również wartościowe 30 dni



























  • awatar destroyed enemy: Napisz jak będziesz miała chwilę... Potrzebuję.
  • awatar Keight: @~d*: Dziękuję bardzo! Postaram się więc dostarczać ich dużo :)
  • awatar Keight: @Poucette: Dziękuję, jesteś kochana :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Zdjęcia z hotelu w którym pracuję





 

 

29.

Jak myślę, że zauważyliście, nie robię odliczania do powrotu. Postanowiłam, że tak nie zrobię, ponieważ nie wiem, czy zostanę 12, czy 13 miesięcy. Okaże się w praniu.

Czy uważam swój pobyt tutaj za amerykański sen? Nie, zdecydowanie nie. Cokolwiek byście sobie wyobrazili, nigdy nie jest idealnie. Jednak jeśli mam być szczera wobec siebie i Was- prawda, nigdzie nie było mi lepiej do tej pory.
Cząstka mnie bardzo chciałaby wygrać w loterii wizowej, jednak to nie jest mój plan. Jest jeszcze cała masa ciekawych miejsc do zwiedzenia.
Jest tyle fajnych scenariuszy, które mogą się rozegrać.

Dawno Was nie odwiedzałam, czego ogromnie żałuję bo mam teraz spoooro wpisów do nadrobienia ale zbiorę się, wiem.

Bardzo zżyłam się z moją współlokatorką A. Bardzo się cieszę, że nie ma żadnej niezdrowej rywalizacji. Zmiany razem mamy naprawdę rzadko i zawsze ogromnie na nie czekamy. Nie mamy nigdy wolnego razem, więc zazwyczaj albo wychodzimy przed naszymi zmianami, albo po. Myślę, że w przyszłości nie będzie problemu ponieważ nasz grafik jest bardzo stabilny i możliwości rozwoju są dla nas obu.

A dostała nawet propozycję pracy w Miami, gdzie pracodawca wziąłby na siebie kwestie wizy. Ktoś po prostu odkrył ją w hotelu i chce ją u siebie.

Dziś przeżyłam mały atak serca gdy zobaczyłam w grafiku że kolejną zmianę mam w naszym drugim hotelu.Zdarza się, by ktoś został przeniesiony, więc mnie to nie zaskoczyło. Wiecie, jestem już prawie miesiąc, naprawdę się przyzwyczaiłam, a tu bum, zaczynaj od nowa. Po rozmowie z moim managerem dowiedziałam się że jest to kwestia tylko jednodniowego szkolenia, więc mogę spać spokojnie


Zostałam zaproszona w moje wolne na wyspę inną niż Key West. Jeśli wypali, napiszę wpis o ucieczce z wyspy.

Kurczę, mamy tyle fajnych pomysłów również z A, (jutro wybiera się ona w rejs, który dostała na urodziny-gdybym miała wolne, popłynęłabym z nią) ale mamy jeszcze sporo czasu by nacieszyć się pobytem








  • awatar Pantokratorka: Masz swój cel, a przy okazji zwiedzasz i poznajesz nowe miejsca i kultury :D Super sprawa!
  • awatar Keight: @Poucette: Dziękuję Ci bardzo, zgadzam się, nikt nikomu nie wchodzi z butami w życie, zdecydowanie większa tolerancja. Tobie również :*
  • awatar Poucette: Myślę,ze to co ciągnie tak do USA to ludzie i klimat jaki tworzą pozwalając każdemu żyć jak chce tak aby był szczęśliwy. A szczęśliwi czasu nie liczą ! Miłego dnia :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Piszę właśnie maila do siebie z przyszłości.
Używając FutureMe.org

Najistotniejsze, bym zorientowała się w jakim kierunku chcę zmierzać i co konkretnie chciałabym robić.

Dzisiaj bardzo dużo spacerowałam, czując się totalnie jak turystka.





  • awatar Pantokratorka: @Keight: ;*
  • awatar Keight: Wysyłam Wam masę buziaków dziewczyny, mam nadzieję że mnóstwo słońca też (;
  • awatar ~d*: Super otoczenie i piękne widoki :D :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Miśki, potrzebuję pomocy. Naprawdę skrzywdziłam się wystarczająco przez własną głupotę, taka kobieca logika, działać po szkodzie.

Co z doświadczenia polecacie na poparzenie słoneczne? Czytam sprzeczne informację na necie i nie chcę już bardziej sobie zaszkodzić.

Ściskam w bólu
  • awatar Keight: Tymczasem*
  • awatar Keight: Drogi gościu, jeśli nie masz nic ciekawego do powiedzenia, nie mów/pisz nic. Rozumiem, że Cię to bawi. Nie lubię komentarzy bagatelizujących ludzkie problemy. Jeśli płatki róż by działały, dziękuję bardzo uwierz, że skorzystałabym z tego od razu. Tym czasem fakt, mój problem może wydawać się nieznaczący np przy Twoich i dzieciach z Afryki, tymczasem gdy musisz pracować cały dzień z poważnym poparzeniem słonecznym, nie jest już tak słodko. Pozdrawiam, Keight
  • awatar Amandaa7: Oj biedaku :( penthanol, schłodzona śmietana i duuuuużo tłustych kremów. Do tego delikatne, przewiewne ubrania i unikaj przez ten czas silnego słońca. Siebie zawsze ratuje w ten sposób i po ok 3 dniach jest lepiej. :) Dbaj o siebie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

21.

Pamiętacie 10 miesięcy temu, po 3 tygodniach wiedziałam, gdzie najbardziej nie chcę być.
Na pięknej wyspie, takiej jak ta.


Tutaj jest inaczej. Chociaż teoretycznie powinnam być bardzo samotna, skoro wyruszyłam sama na inny kontynent w życiu nie czułam się lepiej.
Wynika to z tego, że cokolwiek bym sobie wymyśliła, już pokochałam to miejsce i ciężko mi wyobrazić sobie coś co zachwyci mnie bardziej.
Ta wiza to dobijająca sprawa. Znajdujesz swoje miejsce na Ziemi i po pewnym czasie Cię z niego wygonią.

Heh, zobaczymy co napiszę za 11 miesięcy, czy nadal będę chciała zostać. Czas pokaże.
 

 

19.

Codziennie w pracy widzę przepiękne zachody słońca na plaży. Żałuję, że nie robię zdjęć. Wygląda to tak, jakby każdy z nich był inny, niebo przybiera naprawdę różne kolory.

Faktycznie, fajnie byłoby zacząć gromadzić zdjęciowe pamiątki. Naprawdę o tym pomyślę, byłoby mega fajnie dzielić się z Wami tym wszystkim. Poza tym dostałam z pracy voucher na 1,5 godzinną jazdę busem po mieście, szlakiem historycznym, wraz z osobą towarzyszącą bym potrafiła lepiej opowiadać turystom o atrakcjach. Fajna sprawa.

Dowiedziałam się, że gdybym była regularnym pracownikiem hotelu mogłabym poprosić po 6 miesiącach o przeniesienie do hotelu w wybranym miejscu na świecie i miałabym pierwszeństwo przy obsadzaniu stanowiska. Nawet do tych najbardziej legendarnych i luksusowych w ramach sieci. Tylko pod tym względem nieco "boli" mnie status rocznego stażysty J1. Bo jeśli chodzi o traktowanie i pensję, czuję się jak normalny pracownik.

Zniżki do hoteli przysługują mi od tego momentu, jednak nie otrzymam 22 dni urlopu.

Kocham moje szkolenia, których będę miała bardzo dużo. To trochę taka moja hotelarska encyklopedia i cieszę się że nie są zirytowani masą pytań które otrzymują.

Jeśli chodzi o możliwości rozwoju jestem oczarowana i chciałabym zostać tu przynajmniej 2-3 lata. Szansa na to jest znikoma, musiałabym wygrać w loterii wizowej w maju. Mimo wszystko, trzymajcie kciuki, OK? Z góry odpowiadam, że nie mam zamiaru wychodzić za mąż, bo codziennie ktoś sobie żartuje w ten sposób. Jeśli nie wygram, na pewno znajdę sobie jakiś hotel w Polsce w którym się zakocham. Albo znów zmienię kontynent. Będziecie wiedzieli, dzielę się przecież z Wami wieloma rzeczami.

Mimo, że chciałabym awansu najbardziej na świecie i jestem bardzo materialistyczna, odkąd wymyśliłam co fajnego mogłabym zrobić gdybym zarabiała więcej postanowiłam, że nie będę dążyła do tego za wszelką cenę.
Żadnego zarzynania się ponad siły (bąble i otarcia nie znają litości i krwawią przy każdej okazji). Zabrałam dziś moją koleżankę mimo dnia wolnego, by pokazać jej hotel i nauczyć rzeczy które przydadzą jej się w pracy.
Będzie fair play. Jeśli okaże się genialna i wszyscy będą ją uwielbiać, to oznacza że sobie zasłużyła.

Wiecie, dostałam wielokrotnie po tyłku od ludzi, którym bardzo pomogłam. Ale nie mogę być przez to okropna i podrzucać świnie. Ta dziewczyna z Filipin jest naprawdę zaangażowana i słodka. Dlatego jeśli to nie mój czas, obiecuję (przed Wami wszystkimi) nie zazdrościć.
Ściskam

PS: Dziwnie będzie jutro. Ponieważ musiałam kupić też bilet powrotny (ponieważ 2 bilety były zdecydowanie tańsze niż zakup jednego) moja data powrotu to 26.03 Samolot odleci beze mnie.
No nic, jeszcze ponad 11 miesięcy



 

 
Wczoraj napisałam ogromną, długą notkę. Wyglądała ona trochę jak hymn pochwalny na cześć Key West.
Taaak, jest wiele rzeczy które mnie zachwycają i bez dwóch zdań to jedna wielka przygoda. Ale po 3 krotnej próbie dodania jej, po prostu odpuściłam.

Chciałam podzielić się słoneczkiem w mój jedyny wolny dzień.
Ale dzisiaj... Wróćmy do rzeczywistości.


Nie podoba mi się to, jak bardzo materialistyczna się staję. Stwierdziłam, że zrobię rodzicom prezent i zabiorę ich na Karaiby. Tak więc praktycznie ostatnio niemalże nie wychodzę z pracy robiąc dodatkowo płatne nadgodziny. Wracam i kuję żeby awansować.

I tu pojawia się problem nr 1)
Że nie tylko ja chciałabym. Pewnie nie stawiałabym sobie poprzeczki tak wysoko i nie cisnęłabym tak bardzo, ale mam tu tylko rok całego pobytu. A tak wiele do zdobycia.

2) Pierwszego dnia pobytu manager do spraw konferencji i bankietów zaproponował mi dodatkową pracę. Przypominam, że nie mam z tym totalnie nic wspólnego i zaskoczyła mnie ta oferta więc powiedziałam, że może w momencie gdy lepiej będę znała ofertę obiektu. Wiecie, nie chciałam zawalić w moim wymarzonym hotelu, będąc nieprzygotowana. Praca z tego co słyszałam jest zdecydowanie lżejsza niż moja i 3-krotnie więcej płatna. Także biznesu życia nie zrobiłam, a gdy dziś poszłam do tego managera, jest już za późno, znaleźli kogoś.

3) Moja nowa koleżanka z tego samego mieszkania (ale nie pokoju) jest przemiła. Nie chcę jej jakoś super wychwalać bo nauczyłam się, że pierwsze wrażenie nie zawsze jest prawdziwe.
Ale wydaje się taka wiecie, arcymiła, mega profesjonalna i ma o niebo większe doświadczenie. I źle się czuję z myślą, że jedno z pierwszych zdań, to że ubiega się na to samo stanowisko (na które chce) bo wykonywała je w swoim kraju (Filipiny). Kurczę, nie dobrze się czuję w wyścigu szczurów i że sama siebie tak nakręcam na wiecie, wyniki.
Wyjechałam z największą, najczystszą miłością do hotelarstwa. Czyżbym stawała się swoją własną karykaturą?
 

 
  • awatar Keight: @tick tock: heh, faktycznie ;)
  • awatar tick tock: Oglądam i słucham i dochodzę do wniosku, że podobna bardzo do Ciebie na tym teledysku. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nie miałam świadomości, jak wiele dobrego zrobił już dla mnie blog. Mianowicie, wyciągnęłam wnioski z poprzednich doświadczeń i nie powtarzam tych samych błędów.

Fajnie było mieć wsparcie, mimo że wirtualne. Te Wasze trzymanie kciuków za wszystkie pomysły, nawet najbardziej absurdalne. Jestem naprawdę wdzięczna.

Teraz, z perspektywy czasu myślę, że to co miałam w głowie wymyślając sobie te wszystkie cele lata temu nie było naiwne. Miało za zadanie sprawić, bym stawała się osobą, którą sama polubię. Wiecie, strasznie długo i uparcie szukałam hotelu który będzie odzwierciedleniem mojej miłości do hotelarstwa, do szeroko pojętej gościnności. I trochę to trwało, a po ostatnim oberwało mi się tak, że praktycznie chciałam zmienić branżę. A teraz? Cieszę się, że nie była to tylko moja wyobraźnia i mogę czerpać i wyciskać pobyt tutaj w ramach mojego rozwoju.

Chciałabym przy okazji przekazać 10-letniej Natalce, która często zagląda do wszystkiego co dodaję właściwie gdziekolwiek, by się nigdy nie poddawała. Wiem, że łatwo powiedzieć, my swoje, a życie swoje.To dziecko zawsze mnie inspirowało. Jak? Zawsze dawała z siebie 101%, przy każdej, nawet najmniejszej sprawie.
Więc, cokolwiek byś nie robiła, zawsze będę z Ciebie dumna. Pamiętaj o tym!
  • awatar Keight: Byłam tego bliska... Długa historia ;) Cieszę się, że jest dobrze, doczekałam się.
  • awatar ^Denv: W Austrii :) No pewnie, wsparcie zawsze jest ważne, nawet takie wirtualne. Super, że tak się ułożyło bo to chyba byłoby przykre zrezygnować z czegoś, co dla Ciebie bardzo ważne :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Myślałam, że dziś będę robiła caaaałe mnóstwo zdjęć. Co prawda nie wygrzewała się na słonku (nie znam nikogo kto tak źle znosi upał jak ja) ale chociaż cieszyła się widokami. Tymczasem nie, zdarzyła się zmiana 12-godzinna. Zastępstwo i tyle. I uświadomiłam sobie, że w gruncie rzeczy to bardzo dobrze. Gdy wracam tak zmęczona jak teraz, nie przejmuję się głupim analizowaniem, w ogóle nie marudzę, nie mówiąc o jakimkolwiek negatywnym podejściu do czegokolwiek.

W środeczku marzyłam o znalezieniu jakiegoś, chociaż małego wyzwania, czegoś co mogłabym wyczekiwać i co nakręcałoby mnie do działania. Jakby nie patrzeć, jestem na obcym kontynencie sama i właściwie nigdy nie myślałam co będzie dalej, zawsze moje marzenia obracały się tylko do dostania do tego hotelu. Za 2 miesiące zwalnia się koleś i jego stanowisko będzie sobie czekało, aż ktoś je przygarnie. Manager dał mi zielone światło, z tym że przygotowanie mnie trwałoby co najmniej miesiąc dłużej.

Na razie wygląda to abstrakcyjnie, ponieważ jestem w pracy tyyyyyle godzin ile tylko mogę (a gdzie czas na naukę?), ale myślę, że awans zdecydowanie by mnie uskrzydlił i że nawet jeśli obleję, nikt mnie nie wyśmieje ani nie poczuję się gorzej. Po prostu, dam sobie szansę.
 

 
Dzień dobry,
Mam nadzieję, że uda mi się poprowadzić ten blog tak,jak będę chciała i Was nieco zaciekawić.
Coś się kończy by mogło się zacząć coś nowego.
Chciałabym wprowadzić wiele nowości i dobrych nawyków do swojego życia.

Jestem na Florydzie już prawie tydzień. Widzę, że jest tu masa możliwości rozwoju, próbuję uczyć się codziennie nowych rzeczy. Pracuję ile tylko się da, mam również nadzieję, że uda mi się z czasem wziąć nadgodziny na innym dziale w hotelu. Nie spodziewałam się, że będzie mi się aż tak bardzo podobać. Jest ciężko, to fakt, ale myślę, że ja chyba czegoś takiego oczekuję. Nieustannych wyzwań.

Cieszę się, że do tej pory udało mi się zmotywować parę osób. Uświadomiłam sobie natomiast, że doświadczenie jest nieprzekazywalne. Wiele rzeczy musimy przeżyć na własnej skórze, by się uczyć i codziennie stawać się coraz lepszymi.

Nie warto brać przeszłości na swoje barki. Próbuję także tak obsesyjnie nie planować (zawsze musiałam mieć rozwiązanie a,b...f)Chcę się skupić na tym najważniejszym dniu. Dziś.

Witam Was więc na nowym blogu i mam nadzieję, że przeżyjemy wspólnie masę przygód.
Ściskam,
Keight




  • awatar Maluutka❤: Ooo jakie masz piękne oczka *,* Trzymam kciuki za wszystko! :*
  • awatar Keight: Oj, jak miło *_* Dziękuję <3
  • awatar ~d*: Jesteś śliczna a kolor oczu wręcz marzenie, zawsze mi się takie marzyły :D :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›